Olimpia-Sila - Aktualności

Zapaśnik z krwi, kości i zamiłowania

2009-12-10

Z Krzysztofem Domarusem wicemistrzem Polski weteranów w zapasach w stylu klasycznym, sędzią związkowym, wieloletnim reprezentantem i działaczem KS Olimpia-Siła Mysłowice rozmawia Beata Matyjaszczyk.


- Kiedy rozpoczęła się Twoja przygoda z zapasami?
- Nie pamiętam dokładnie jaki to był dzień, ale na pewno było to w 1983r . Miałem wówczas 11 lat i do Szkoły Podstawowej nr 9, do której uczęszczałem, na specjalny pokaz połączony z naborem przyjechali zapaśnicy z Siły . Byłem po prostu oczarowany i się zgłosiłem. Trafiłem do grupy młodzików trenowanej wówczas przez Janusza Pająka, olimpijczyka z Meksyku i czterokrotnego mistrza Polski. Jeszcze w tym samym roku na „Pierwszym Kroku Zapaśniczym”, czyli pierwszych swoich zawodach byłem pierwszy . W kolejnych latach i kolejnych kategoriach wiekowych zdobyłem wielokrotnie Mistrzostwo Śląska oraz medale na różnych innym imprezach zapaśniczych, startowałem również w międzynarodowych turniejach. Zapasy mnie fascynowały . Do 1992r . byłem czynnym zawodnikiem, ale kontuzje i sprawy rodzinne zmusiłymnie do wycofania się ze sportu.

- Ale zdecydowałeś się na powrót na matę...
- Mimo iż tak jak wspomniałem, od 1992r . nie byłem już czynnym zawodnikiem cały czas w jakimś tam stopniu byłem związany z klubem, ale prawdziwy powrót nastąpił w 2000r . Zostałem członkiem zarządu i na nowo zacząłem żyć zapasami. Wróciłem także do trenowania i startów w zawodach. Reprezentowałem Siłę na Mistrzostwach Śląska Seniorów oraz kilku turniejach międzynarodowych i m.in. na Międzynarodowych Mistrzostwach Barbórkowych w 2004r ., w których startowali zawodnicy z 11 państw, wywalczyłem brązowy medal. W 2005r . zdobyłem licencję trenera i zostałem sędzią związkowym, co upoważnia mnie m.in. do sędziowania zawodów rangi Mistrzostw Polski.

- Trener, sędzia, a teraz także wicemistrz kraju. To robi wrażenie. Opowiedz o swoim ostatnim występie i planach na przyszłość.
- Już od kilku lat myślałem żeby spróbować swoich sił na Mistrzostwach Polski Weteranów, ale dopiero za namową Eweliny MuzykDzieży , prezes Olimpii-Siła, zdecydowałem się. Pod okiem Eugeniusza Brzóski intensywnie zacząłem się do nich przygotowywać od czerwca i w ostatni weekend listopada udałem się do Warszawy na rozgrywane tam V Mistrzostwa PolskiWeteranów (Old Boyów) w zapasach w stylu klasycznym. Startowałem w kategorii 95kg dywizji A, czyli zawodników urodzonych pomiędzy 1964 a 1974 rokiem, wywalczyłem srebrny medal i tytuł wicemi strza kraju. Jeśli chodzi zaś o same zawody to była to naprawdę dobrze zorganizowana impreza. Atmosfera była fantastyczna, nie brakowało zasłużonych dla zapasów ludzi, wymienić mogę chociażby Andrzeja Suprona, który był sędzią głównym zawodów. Poza tym, można było spotkać rywali sprzed lat i powspominać stare dobre dzieje. Był to mój pierwszy start na tego typu zawodach, ale na pewno nie ostatni. Mam zamiar wystartować w przyszłorocznych Mistrzostwach Świata Weteranów, które rozgrywane będą w Chorwacji. Marzy mi się medal, ale wiem, że tam konkurencja będzie większa i że czeka mnie sporo pracy i wysiłku.

- Wróćmy jednak na nasze podwórko Olimpia-Siła Mysłowice mocnym akcentem wróciła do sportowego świata...
- Rzeczywiście, od momentu kiedy stanowisko prezesa objęła Ewelina Muzyk-Dzieża do klubu i mysłowickich zapasów zawitała nowa jakość. W środowisku zapaśniczym fakt, że kobieta, która wcześniej nie miała nic wspólnego z zapasami prowadzić będzie klub wywołał pewnego rodzaju zaskoczenie. Teraz absolutnie nikogo to już nie dziwi, bo naprawdę doskonale sprawdza się w tej roli. Dzięki jej charyzmie i talentowi organizacyjnemu Siła znów zaczęła się liczyć. Pierwszym sukcesem było prawo organizacji Pucharu Polski Juniorów w 2008r ., a kolejnym i to znacznie większym, prawo organizacji Międzynarodowego Memoriału im. Pytlasińskiego, na który przyjechali najlepsi zapaśnicy z całego świata. Pani prezes bardzo dba także o naszych zawodników. Umiejętnie pozyskuje środki finansowe na sprzęt, na organizację zawodów i wyjazdy , nawet zagraniczne. Organizuje także akcje promocyjne i pokazy , dzięki którym do klubu zgłaszają się nowi zawodnicy . Sprowadziła do klubu białoruskiego trenera Edwarda Aplewicza, wielokrotnego reprezentanta swojego kraju na Mistrzostwach Świata i Europy , pod okiem którego nasi podopieczni na pewno wiele się nauczą. Potrafi naprawdę dużo załatwić i śmiałomogę powiedzieć, że to dzięki niej ten klub istnieje i się rozwija. Klub ma także ogromne wsparcie ze strony prezydenta Grzegorza Osyry .

- Siła odzyskuje swoją dawną potęgę, ale czy Twoim zdaniem zapasy jako dyscyplina mają szansę znów stać się tak popularnym sportem jak w latach 70. czy 80?
- Kiedyś rzeczywiście zapasy cieszyły się ogromną popularnością i były bardzo widowiskowym sportem. Poziom wyszkolenia zawodników był bardzo wysoki i była ogromna konkurencja. Jednak przy obecnej medialnej promocji piłki nożnej czy siatkówki zapasy zeszły na odległy plan i niestety młode pokolenie ma coraz mniejsze szanse się z nimi spotkać i zainteresować. Poza tym, od pewnego czasu bardzo często wprowadzane są zmiany w przepisach, a to moim zdaniem jest po pierwsze bardzo niekorzystne dla samych trenujących, a po drugie zapasy tracą na efektowności, bo nie ma już np. klamr i wysokich rzutów. Czy znów staną się popularne to zależy od wielu czynników i działań Polskiego Związku Zapaśniczego, związków okręgowych oraz samych klubów. Olimpia-Siła zrobi jednak wszystko by w Mysłowicach zapasy nie umarły imamnadzieję, że doczekamy się następców Bogdana Darasa, Piotra Michalika czy Dariusza Przystolika i że nie tylko ja-weteran będę zdobywał medale Mistrzostw Polski.